czwartek, 06 stycznia 2005
wybory cz.II

Nasz Punkt wyborczy nr 36, TKW 36

Wracamy z urną przenośną.

środa, 05 stycznia 2005
wybory
 Dojechaliśmy do Pawłogradu w rejonie dnietropietrowskim. Wybory przebiegły spokojnie z wyjątkiem drobnego incydentu. Dla mnie najciekawsze było chodzenie po domach z urną przenośną, choć dość trudne jednocześnie, bo męczące (po 2 nocach w autokarze, braku kąpieli itd.) i związane z patrzeniem na starość, chorobę i ludzką biedę. Zaskoczona byłam tym, jak sprawnie współpracowali członkowie komisji wyborczej z ramienia obu kandydatów. Ci od Juszczenki przyjechali aż ze Lwowa.  
poniedziałek, 20 grudnia 2004
Z dedykacją dla D.

Dominik, o Ciebie chodzi.

D. domagał się zdjęć, a przy okazji uświadomił mnie, że ludzie tu zaglądają. Zajrzałam do statystyk i rzeczywiście.

Ale czy Wy nie macie dosyć wszystkiego, co związane jest z pomarańczową rewolucją? Media nas zalały, tzn. nie mnie, bo nie mam TV, a przez długi czas bycia w Kijowie relacje Kanału 5 były nieodłącznym elementem życia - chłonęło się każdego newsa ;)

Powyżej zdjęcie z blokady przy administracji prezydenta. To moi przyjaciele -romantycy, idealiści, stali na blokadzie co noc, mimo zimna, chorób, zmęczenia. Bardzo mi ich brakuje.  

środa, 15 grudnia 2004
Kurka

Ta kura - w momencie kiedy ją fotografowałam - już drugi tydzień siedziała w namiocie służacym za sztab główny rewolucyjnej organizacji PORA. Ktoś złapał ją w środku miasta...

wtorek, 14 grudnia 2004
o Ukrainie cicho

Przestało się mówić o Ukrainie. Zeszła z pierwszych stron gazet. Ale rewolucjoniści nie zniknęli z Kijowa. Życie toczy się dalej, tylko innymi torami.

 Niektórzy nadal trzymają wartę, choćby przy administracji prezydenta - tak wynika z tego, co piszą w mejlach.

Przygotowują się do wyborów. Wielu wyjeżdża niedługo na wschód, gdzie jest największe prawdopodobieństwo powtórnych falsyfikacji. 

Ja również niedługo wyjeżdżam. 24go, o 20ej. Też na wschód. Jako obserwatorka. (być może chętni nadal mogą się zgłaszać: www.ukraina.kosch.pl)  

A tymczasem kilka kolejnych zdjęć z Kijowa.

Ludzie spali tam, gdzie znaleźli wolne miejsce. Na krzesłach, podłodze, stołach i pod stołami.  

 

Miejska Rada Kijowska, którą mer Kijowa oddał pod władanie demonstrantom.

Dom Piśmiennika, przy ul. Bankowej. Każda chwila snu w cieple jest na wagę złota.

 

"Barykada" na ul. Bankowej, przy administracji prezydenta. To małżeństwo pełniło wartę przez całą noc.  

sobota, 11 grudnia 2004
w namiotowym miasteczku
piątek, 10 grudnia 2004
Rewolucjonista na barykadzie

Oranżowy Rewolucjoner (ukr.), Andrej. 25.11, godziny nocne. Barykada przy administracji prezydenta od ul. Bankowej. Jeden z tych, którzy stoją na barykadach co noc.

czwartek, 09 grudnia 2004
Fotografie z Kijowa

Majdan. Dodatek GW w Kijowie.

Milicja z narodem!

Bębniarze przed Radą Ministrów.

niedziela, 05 grudnia 2004
Kijów: maleńka peremoha, czyli małe zwycięstwo

Witajcie. Jestem juz z powrotem. Kaszlę, smarkam sie, ale nie narzekam, bo ci, co zostali nadal marzną, stoją w nocy na blokadach ("barykadach";) i na strazy w namiotowych miasteczkach (teraz jest ich juz chyba z 3); łykają wprawdzie witaminki i wcierają jakąś śmieszną maść do nosa ("Rybiata! Profilaktyka, pażalsta!"-tak mówią chłopcy, którzy z tą maścią chodzą po miasteczku), ale wiekszosci z nich przeziębienie, grypa czy gorsze choróbska nie omijają.

Zasiedziałam się, owszem. Tam pisana jest teraz historia. Tam są takie emocje. Solidarność między ludźmi. Jakaś niesamowita wrażliwość na drugiego człowieka. Dyscyplina. Świadomość obywatelska. Łzy cisną się do oczu - z radości, z poczucia niesprawiedliwości, z niepokoju (informacje o nadciągających z Doniecka bojówkach Janukowycza). Ci ludzie w końcu uwierzyli, że coś od nich zależy. "My nie kozły, kozły to nie my!". Trudno było wyjechać...

Po ogłoszeniu przez Wierchowny Sud (Sąd Najwyższy)rezultatów obrad i przemówieniu Juszczenki przeciskałam się przez nieprawdopodobny tłum w metrze a później na dworcu. To, co się wtedy działo na Placu Niepodległości, trudno jest opisać. 

Kilka zdjęć wybranych na łapu capu. Właśnie pracuję nad jakimś (foto)reportażem. Gdybyście znali jakąś redakcje, mieli jakiś kontakt, który mógłby pomóc w publikacji, to piszcie (na alapuchala@interia.pl), proszę, bo ja zaraz uderzam do Przekroju, ale generalnie słabo się orientuję w możliwościach.

Aha... i oni, tam w Kijowie, wiedzą, że to tylko maleńka peremoha, krok na drodze do prawdziwego zwycięstwa.. Cieszyli się ale to taka radość ze znakiem zapytania i nadziejami na przyszłość.

Nie wiem, jak Wy, ale ja wkrótce znów się tam wybieram :)

poniedziałek, 29 listopada 2004
Z Kijowa

Alez sie zrobilo zimno.

Gonilam dzisiaj za duza grupa zwolennikow Janukowycza, zataczajaca kregi po miescie. Po trzech okrazeniach zrezygnowalam. W wiekszosci sa to babuszki z proporcami religijnymi. Ktos mi powiedzial, ze one sa z cerkwii moskiewskiej (ktora jest podobno kontrolowana przez KGB). "Pomaranczowi" starali sie z nimi rozmawiac, przylaczajac sie do pochodu, ale odchodzili zniecheceni, mowiac, ze tamci sa niereformowalni.

Coraz wiecej Polakow sie tu kreci. Coraz wiecej polskich flag. Nawet fajnie pogadac. Tylko dziewczyn jakos nie widac.

Moi znajomi rewolucjonisci wczoraj zamiast na barykade (to nie przenosnie - blokowane sa np budynki administracji prezydenta) - rzedy ochotnikow stojacych na podwyzszenaich i stropianie (zeby nei bylo zimno) a pozniej juz sluzby specjalne. Blokady sa nie tylko po to zeby nie wpuscic ani nie wypuscic przedstawicieli obecnej wladzy, ale takze jako ochrona przed prowokacja. Kreci sie tu troche podpitych, butnych mlodzieniaszkow, a jeden krok za daleko i nie wiadomo co taki oddzial zrobi (tym bardziej, ze kraza plotki o rosyjskim specnazie). Aha.. no i zamisat na barykade zabrali mnie na stare miasto. Wloczylismy sie po cerkwiach, starych ulicach. Bylo tak spokojnie. Dla mnie az za bardzo, ale nie protestowalam - im to bylo bardzo potrzebne. Tym bardziej, ze nie wiadomo bylo co stanie sie w nocy - grozono zniszczeniem miasteczka namiotowego itd. Tutaj kazda grozbe traktuje sie bardzo powaznie.. Czasem mozna to chyba nazwac obsesyjnym strachem przed prowokacja...

Ale wiecie co? Pieknie jest.. I cokolwiek napisze, to czuje, ze to banalne.. ok, pora na zmiane skarpetek i trzeba isc pod Wierchowana Rade.

Aha.. polecam strone organizacji, ktora nakreca te "rewolucje" ;) www.pora.org.ua

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8